Patron - Święty Dominik Savio

Niedaleko od Turynu, w wiosce Riva di Chieri, żyło dwoje młodych małżonków: Karol Savio, rzemieślnik i Brigita Gajato, wiejska krawcowa. Byli biedni, a przecież w ich skromnym domku kryło się bogactwo cnót i święta bojaźń Boża. Bóg okazał im swoją miłość i błogosławieństwo, zsyłając 2 kwietnia 1842 roku niezwykłe dziecię. Szczęśliwi małżonkowie bez zwłoki ochrzcili swego synka w tym samym dniu, w którym się narodził, pragnąc, aby łaska Boża od pierwszej chwili uświęciła maleńkie serduszko. Nazwano go Dominikiem, co z języka łacińskiego tłumaczy się "przynależny Panu". I rzeczywiście okazało się, że od początku należał on całkowicie do Boga; nie opuszczał nigdy modlitwy rano i wieczorem; przed jedzeniem czynił znak krzyża św., przypominając innym o tym obowiązku. Matka poświęciła go Najświętszej Pannie, by pod macierzyńską opieką Królowej nieba mały Dominik stawał się coraz lepszym.

Jezus wstępując do serca Dominika, znalazł je dobre ponad wiek; Dominik zaś od owego dnia przyrzekł swemu Boskiemu Przyjacielowi prowadzić życie jeszcze szlachetniejsze i świętsze. Potwierdzają to postanowienia, powzięte przez niego w owym dniu:

1. Będę się często spowiadał i komunikował. 2. Będę święcił dzień święty. 3. Moimi przyjaciółmi będą Jezus i Maryja. 4. Raczej umrę, aniżeli zgrzeszę.

Nauczyciel Dominika postanowił powierzyć księdzu Bosko swego wzorowego ucznia. 2 października 1854 roku na wzgórzu w Becchi ks. Bosko spotkał się z Dominikiem. Późną jesienią 1956 roku umierała na Valdocco matka księdza Bosko, która tak bardzo kochała Dominika. Dominik był niepocieszony. Ale i on wkrótce potem wskutek dotkliwego zimna zaczął poważnie zapadać na zdrowiu. Ksiądz Bosko zawezwał lekarzy. Długo badali wycieńczonego Dominika, a wreszcie zgodnie orzekli, że powinien przerwać naukę i spędzić jakiś czas na świeżym powietrzu w swojej wiosce. - Gdy się podleczysz - powiedział mu na odjezdnym ks. Bosko - to wrócisz. - O nie! Ja już tu nie wrócę nigdy!

W domu po czterech dniach leczenia pod kierunkiem lekarza, zdawało się, że choroba została przezwyciężona. Ale Dominik poprosił o Komunię św. jako wiatyk i Namaszczenie Chorych. Pod wieczór zasnął. Wszyscy się ucieszyli, mówiąc: - Widać, że czuje się lepiej. Kiedy się obudził po dziewiątej wieczorem, rzekł do ojca: -Tatusiu, czytaj mi modlitwy z okazji ćwiczenia dobrej śmierci z książeczki napisanej przez ks. Bosko. Ojciec czytał, łykając łzy. W pewnym momencie Dominik rzekł: - Do widzenia ojcze, do widzenia!, O, jakie piękne rzeczy ja widzę! Było to 9 marca 1857 roku; Dominik liczył sobie zaledwie piętnaście lat! W 1933 roku papież Pius XII stwierdził, że Dominik praktykował cnoty w sposób heroiczny, mały wielki święty: gigant ducha. W 1950 roku podczas Roku świętego papież Pius XII ogłosił go błogosławionym, a 12 czerwca 1954 roku w Roku Maryjnym zaliczył go w poczet świętych. I stała się rzecz nieprawdopodobna: mały chłopiec w aureoli świętości! Zaprasza on wszystkich chłopców na całym świecie, by wzorując się na nim, mogli powiedzieć:

I ja, jeśli tylko zechcę mogę stać się tak doskonałym, jak on! Również i ja mogę stać się świętym!