Złote Liceum 2019 - Perspektywy

PAPUSZA reż. Joanna Kos Krauze, Krzysztof Krauze

Tytułową bohaterką filmu jest cygańska kobieta, Bronisława Wajs, poetka, zwana po romsku Papuszą. Jednak niezależnie od tytułu, film jest epicką historią o Romach – nie o jednostce, lecz o grupie etnicznej w określonym momencie historii. W 1952 roku Romowie, nomadzi z tradycji, zostali zmuszeni przez władze komunistyczne do osiadłego trybu życia. Nie było to dla nich łatwe. Odciąć się od korzeni.

Wędrówka taboru, oglądanego z oddali, pokazywanego często w planach ogólnych i totalnych, w zmieniającym się krajobrazie, jest zasadniczym wątkiem filmu, nadaje mu rytm. Z tych obrazów wyłaniają się ludzie. Jednak tylko nieliczni przyciągają uwagę.

Po pierwsze Papusza. Jowita Budnik wcielając się w rolę cygańskiej poetki – osamotnionej, tragicznej, odrzuconej przez cygańską zbiorowość – rezygnuje z aktorskiej ekspresji, uautentyczniając tym samym oddalenie Papuszy od świata.

Po drugie Dionizy Wajs, czyli Zbigniew Waleryś, który posługuje się ostrą rodzajowością, nie bojąc się klasycznego stereotypu Cygana. Pije, awanturuje się, ma kochanki i nie umie zrozumieć swojej kobiety.

I po trzecie Jerzy Ficowski (Antoni Pawlicki) – literat i filozof, ale przede wszystkim gadjo – a więc obcy, jest kimś spoza taboru. Jednak to on dwa lata, uciekając przed bezpieką, wędruje z Cyganami i odkrywa w Papuszy prawdziwą poetkę.

Film to Pieśni Papuszy, ale i socjalistyczna rzeczywistość. Jest w nim tak wiele cichego liryzmu, co głośnej muzyki romskiej. Przepiękne zdjęcia Krzysztofa Ptaka i Wojciecha Staronia są brutalnie przecięte naturalistycznymi ujęciami gwałtownych zachowań Cyganów i ich nędzy.

Jednostka i zbiorowość. Przeszłość i teraźniejszość. Tożsamość i obcość.

Dawno nie było tak mądrego i pięknego filmu w polskim kinie.

Joanna Muzioł